Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Ewa Korba: Otaczam się aniołami, a Bóg uśmiecha się do mnie

Opublikowany 2016/02/01

Zodiakalny RAK. Z natury jest wielką optymistką. Uwielbia wprost pomagać ludziom w potrzebie. Wierzy, że dobro zawsze zwycięża zło. Kocha  muzykę, zwierzęta  i przyrodę. Aktualnie pracuje w Caritas Diecezji Świdnickiej- jako pielęgniarka opieki długoterminowej, geriatrycznej oraz hospitalizacyjnej. Niesie pomoc ludziom chorym i zniedołężniałym. Otacza ich specjalistyczną opieką medyczną w ich domach. Współpracuje z ich rodzinami oraz lekarzami rodzinnymi z przychodni. Przez pacjentów jest traktowana  - jak ich najbliższa rodzina i odwzajemnia to                               uczucie.

Ewa KorbaEwa KorbaZ EWĄ KORBĄ

rozmawia TERESA GAŁCZYŃSKA

 

Całe dnie w zasadzie pracujesz…Jesteś pracoholiczką Ewuniu?

 

Praca pochłania mi rzeczywiście dużo czasu w ciągu dnia, ale  bardzo ją lubię. Nagrodą są uśmiechnięte, pełne zaufania twarze moich pacjentów i ich rodzin oraz fakt, że mogę ulżyć w ich cierpieniu i wnieść trochę radości w ich szarą codzienność.

 

Ale Twoją wielką pasją i miłością jest również  muzyka….

 

To prawda i towarzyszy mi od najmłodszych lat. Urodziłam się w małej miejscowości w województwie dolnośląskim - w Głuszycy, w rodzinie robotniczej. Mój tato pracował jako- elektryk w kopalni węgla kamiennego, w Nowej Rudzie , gdzie jeździłam na próby zespołu artystycznego i śpiewałam. Mama- z zawodu pedagog- pracowała w szkole podstawowej. Rodzice od najmłodszych lat uczyli mnie szacunku dla ludzi i zaszczepili we mnie miłość do muzyki i śpiewu. Byłam niesforną dziewczynką, gdyż wychowywałam się wśród dwóch braci - starszego o 2 lata- Czesława i młodszego- o 7 lat -Jarosława. Uwielbiałam wspinaczki po drzewach w sadzie, wędrówki do lasu. Moim trofeum były jagody, poziomki i grzyby, którymi z radością obdarowywałam rodziców. W szkole byłam dobrą uczennicą .Miałam dużo koleżanek.  Łatwo nawiązywałam kontakty i nowe przyjaźnie.  Uczyłam się i równocześnie wyjeżdżałam na różne konkursy i występy do innych miast . Już jako mała dziewczynka uwielbiałam śpiewać, a gdy śpiewałam czułam się, jak w transie, fruwałam w marzeniach . W wieku 10 lat  wzięłam udział w konkursie wokalnym, w którym zajęłam I- miejsce – piosenką- Anny German ' Człowieczy los.  wkrótce  Tygodnik Wałbrzyski w artykule zatytułowanym ; Pamello żegnaj i co dalej …; opisywał mój występ zaznaczając, że powinnam być oddana pod  opiekę fachowców, ponieważ dysponuję bardzo dobrym wokalem. Jednakże sytuacja rodzinna nie pozwoliła mi na to. Rodzice uważali, że najważniejszy w życiu jest zawód, który zapewni mi stałe dochody i utrzymanie. Mimo, iż zdałam celująco egzaminy do szkoły muzycznej w Wałbrzychu, nie było ich wówczas stać na zakup pianina do nauki gry na tym instrumencie.

 

Jak wspominasz  okres swojego dzieciństwa?

 

 Bardzo mile. Moje życie przepełnione było nauką, muzyką i tańcem. Zdałam egzaminy do Liceum Medycznego w Wałbrzychu, a po ukończeniu szkoły pracowałam- już jako pielęgniarka i równocześnie śpiewałam w kapelach muzycznych. Pierwszym zespołem muzycznym , z którym wiązałam wielkie nadzieje był zespół, który założyliśmy wspólnie z moim bratem Jarosławem nazywał się BUMERANG. Graliśmy koncerty, imprezy okolicznościowe np. w zamku Książ w Wałbrzychu, wesela .Nagraliśmy wspólnie kasetę magnetofonową z naszymi utworami zatytułowaną  ;PIERWSZY ŚNIEG , wydaną przez firmę muzyczną ROYA z Warszawy, którą promowało Radio Wrocław. Koncertowaliśmy również z muzyką- wówczas- tzw. chodnikową w towarzystwie takich gwiazd jak: Andrzej Rosiewicz, Marlena Drozdowska, TOP ONE i inne kapele...w Koszalinie, Wrocławiu. Byliśmy zaproszeni przez Andrzeja Ostrowskiego do występu zorganizowanego przez Radio Wrocław w Hali Ludowej...Mikołaj dzieciom. Wspierał nas również Leszek Kopeć- wspaniały muzyk, wokalista, redaktor Radia Wrocław .Napisałam kilka tekstów do piosenek, które do dziś leżą i czekają , żeby ujrzeć światło dzienne. Brałam udział w warsztatach wokalnych , które organizowane były we Wrocławiu, w klubie Agora. Nasz zespół- BUMERANG przestał istnieć, gdy brat ożenił się i zajął się obowiązkami rodzinnymi.

 

Ale ty nie zrezygnowałaś ze śpiewania..?

 

Śpiewałam w różnych kapelach. Pewnego dnia przyjechała do mnie ówczesna właścicielka LEGENDY w Szczawnie Zdroju z zespołem i zaproponowali mi występy wokalne dla kuracjuszy. Śpiewałam tam trzy lata, ale zespół również przestał istnieć, gdy klawiszowiec wyjechał do pracy, do Hiszpanii. Bardzo mile wspominam współpracę z Wojtkiem Dylongiem i Wackiem . To byli nie tylko profesjonalni muzycy i wokaliści, ale przede wszystkim wspaniali przyjaciele . Bardzo dużo czasu spędziliśmy na próbach zespołu. Legenda była przepełniona ludżmi, którzy chętnie bawili się przy naszej muzyce. Stali bywalcy przyjeżdżali nawet z Wrocławia i innych oddalonych od Wałbrzycha miast. Gdy Wojtek wyjechał do Hiszpanii- Wacek znalazł klawiszowca i zaprosił mnie na próbę kapeli. Od tamtej pory śpiewam z nimi 15 lat,  zespół najpierw nazywał się MUSIK STRING, później RESPECT BAND. W kapeli tej śpiewam 17 lat. Jego założycielem jest Zbigniew Żyłka , który gra na instrumentach klawiszowych- to  profesjonalistą w swoim fachu. Wyjeżdżaliśmy na różne imprezy artystyczne  np. do Hamburga, graliśmy imprezy w Szklarskiej Porębie, w Karpaczu, w Zamku Książ w Świdnicy i w Wałbrzychu czy w  Zagórzu Śląskim- latem -na Wodniaku.

 

 

Widzę, że prócz pracy, której jesteś oddana, pozostałą cześć Twojego życia wypełnia muzyka. A jakie masz marzenia dzisiaj?

 

 Moim marzeniem jest nadal realizować się artystycznie , śpiewać, nieważne na dużej czy małej scenie. Satysfakcje daje mi  sam fakt, że to -co robię niesie ludziom radość i że jestem przez nich ciepło i z radością odbierana. Wcześnie owdowiałam. Trudno było mi pozbierać się po śmierci męża Ale miałam przy sobie rodzinę, córki i przyjaciół, którzy mnie wspierali. Praca w Caritas i moja pasja do muzyki przyćmiewają ból związany z odejściem bliskiej osoby.

 

 

Nigdy nie myślałaś, aby powtórnie się z kimś związać?

 

Prawdę mówiąc, do tej pory nie spotkałam odpowiedniej osoby, z którą chciałabym dzielić swój los. Ale życie jest wielką niewiadomą ,więc nie mówię NIE. Mam dwie wspaniałe córki: Ewelinę i Marlenę, które również są muzykami. Ewelina- jest nauczycielem gry na fortepianie, rytmiki i nadal rozwija swoje umiejętności . Marlena- gra gościnnie w kapelach muzycznych. Bardzo mnie wspierają w codziennym życiu .Jestem z nich dumna. A moją osłodą jest wnuk -Dominik, z którym łączą mnie wspaniałe chwile . Razem uprawiamy sport, jeździmy na rowerach i jak twierdzi Dominik- kochamy się najbardziej na świecie :)

 

Czyli generalnie jesteś szczęśliwa i spełniona?

 

Uważam się za szczęśliwą osobę, ponieważ dane mi jest robić to- co kocham i spotykam się z akceptacją . Uważam, że otaczają mnie anioły w postaci ludzi i przyjaciół, którzy mnie wspierają. Lubię i akceptuję siebie taką- jaką jestem , a Bóg patrzy na mnie z góry i uśmiecha się do mnie .Dziękuję wszystkim moim przyjaciołom z facebook oraz google za ciepłe słowa . którymi mnie obdarzacie i za przyjaźń.

 

 

Jesteś wspaniałą kobietą, życzę Ci wszystkiego najlepszego i dziękuję za tę szczerą rozmowę.

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?