Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

 

Grażyna Dobromilska: Psychologia sukcesu - to moja idea

Grażyna Dobromilska: Psychologia sukcesu - to moja idea

Opublikowany 2016/02/04

Słoneczny znak zodiaku – Waga. Ciepła, serdeczna, życzliwa ludziom. Absolwentka Politechniki wydziału – technologia elektronowa. Właścicielka wydawnictwa PSYCHOLOGIA SUKCESU i zakładu Poligraficzno- Wydawniczego MAD.  Urodziła się w małym miasteczku Kraśnik, woj. lubelskie.  Z okresu dzieciństwa pamięta tylko coroczne „obowiązkowe” :) wczasy z rodzicami: Solina, Mazury.

Dopiero z czasem poznała jego historię i walory, gdy przygotowywała jako dorosła osoba publikacje do druku na jego temat oraz przez kilka lat magazyn regionalny „Regionalista”.

Z GRAŻYNĄ DOBROMILSKĄ
Rozmawia TERESA GAŁCZYŃSKA

 

Grażyna DobromilskaGrażyna DobromilskaGrażynko jesteś urokliwą kobietą i wygląda mi na to, że w młodości byłaś równie dobrze ułożona panienką…?

 

Byłam dziewczynką grzeczną, wiecznie zadowoloną. Nie pamiętam przyjaciół z dzieciństwa. Przyjacielem były mi książki. Nauczyłam się czytać w wieku 5 lat przy o rok starszym bracie. Zawsze o rok wcześniej miałam wszystko „przerobione”, więc w szkole się nudziłam. Ale już od IV klasy szkoły podstawowej moim przyjacielem stała się biblioteka: jedna szkolna + dwie miejskie. Wypożyczałam do 12 książek tygodniowo.W podstawówce książkę wypożyczoną w bibliotece szkolnej zaczynałam czytać już w drodze ze szkoły. Kiedyś zdarzyło się, że byłam tak zaczytana, że weszłam do sąsiadów piętro niżej :) Pamiętam też takie zdarzenie z drugiej klasy liceum. Miałam wtedy okres na namiętne czytanie kryminałów. Nie epatowałam się krwią, trupem – interesowało mnie odkrywanie, kto zabił. Przerażona pani bibliotekarka zapytała, co na to rodzice. Ja na to: „Cieszą się, że czytam”.

Kryminały lubię do dziś.

 

Jak układały się twoje stosunki z rodzicami, z rodzeństwem?

 

Rozwijałam się swobodnie i „samodzielnie”. Rodzice cały swój czas poświęcali mojemu starszemu bratu, Andrzejowi (1957), który był bardzo nieśmiały. Na dodatek nosił okularki, co było powodem do kpin w latach 50.

Jemu też tylko przy skromnym budżecie domowym należały się różne „gadżety”: rower,  magnetofon, gramofon, hokejówki, prenumeraty czasopism „Mozaika angielska”. Bo ja, przebojowa, „sobie poradzę”.

Tego nie pamiętam, ale podobno nieraz wdałam się w bójkę, broniąc brata :)

Ja prenumerowałam „Radar” i wykupowałam z księgarni w czasach licealnych wszelkie zbiory zdań z matematyki i fizyki, bo w tych przedmiotach byłam mistrzem. Potem nie mogłam patrzeć na te książki. Musiałam się zmagać ze stereotypami, co wolno w reakcjach matematykowi (nudny...), a co wolno rzewnej „polonistce” (wrażliwość)...

 

Kim chciałaś zostać, jak dorośniesz?

 

Nie pamiętam marzeń z dzieciństwa. Może anty-marzenie, żeby nie uczyć w szkole. Był to dla mnie mało ambitny zawód, gdzie co roku powtarza się to samo. W liceum miałam już problem, bo kochałam psychologię, a byłam beznadziejna z historii, którą by trzeba zdawać na egzaminie. Z językiem polskim nie lepiej. Pisałam tasiemcowe wypracowania, ale nie czytałam lektur, tylko opracowania. I jak tu zdać egzamin z kolei z języka polskiego?

Lubiłam tylko okres dwudziestolecia międzywojennego i okres drugiej wojny światowej. Czytałam z tych lat wszystko. Dlatego, jako świetny matematyk i fizyk, wybrałam dostatecznie ambitnie, czyli Wydział Elektroniki na Politechnice Warszawskiej. To wtedy zakochałam się w Warszawie. No i tak śmiesznie, nikt mi nie wierzył, że nie jestem z Warszawy :) Ja, dziewczyna z małego miasteczka, z zainteresowaniami Witkacy, Hłasko, Stachura, jazz, hippisi (książki :)).

 

 

Wydział Elektroniki na Politechnice Warszawskiej- Instytut Technologii Elektronowej Specjalizacja Mikrofale, skończyłaś z oceną celującą w 1982 r. czyli w stanie wojennym. Było chyba turdno znaleźć Ci pracę w swojej dziedzinie?

 

Miałam do wyboru pracę w milicji w diagnostyce, a jak tu iść do milicji, jak ZOMO lata po ulicach? Mogłam podjąć pracę na WAT w Warszawie, ale nie zapewniano mi w Warszawie mieszkania, tylko zameldowanie w zamkniętym mieście stołecznym. Nie podjęłam.

 

I co…?

 

 I wyżebrałam pracę w szkole w Kraśniku od IX 1982 roku jako nauczyciel elektrotechniki samochodowej i urządzeń elektrycznych. Koszmar. Pewnie dlatego po pierwszym kontakcie z komputerem domowym w 1986 roku zakochałam się w tym sprzęcie, gdy dyrekcja zakupiła do szkoły średniej, w której uczyłam elektrotechniki i elektroniki (za moją namową i jeszcze jednego, „nowoczesnego” kolegi), pracownię 10 „spectrumiaczków” (ZX Spectrum). Wtedy odżyłam...W 1987 i 1988 roku organizowałam konferencje dla nauczycieli z rejonu Kraśnik na temat zastosowań komputerów w dydaktyce, z moim wykładem i pokazem praktycznym realizowanym przy współpracy z moimi uczniami. Napisałam artykuł do prasy nauczycielskiej o zastosowaniach dydaktycznych komputerów, a nawet nakręcono film z moich zajęć, który był potem wyświetlany na imprezach masowych. W 1988 roku ukończyłam dwuletnie studia podyplomowe z informatyki na UMCS w Lublinie. Zaczęłam też wtedy jeździć na konferencje „Informatyka w szkole”: Wałbrzych, Poznań, Lublin. Dzięki temu znalazłam się na kartach historii komputeryzacji dydaktyki Lubelszczyzny jako prekursor. W 1990 roku „wymieniliśmy” ukochany kilkuletni samochód Wartburga combi na własny komputer PC 286… Ceny sprzętu były szalone… „Zaliczyłam” też „przygodę” z programowaniem w języku programowania Pascal, kiedy to napisałam wiele ciekawych programów wspomagających nauczanie. Wg mnie najciekawszy i najtrudniejszy to animacja działania silnika czterosuwowego. Pisałam też programy dydaktyczne dla synka Jareczka.

 

Twoja przygoda z poligrafią komputerową zaczęła się w 1994 roku w czasie urlopu wychowawczego na córeczkę Kasię, gdy zarejestrowałaś własną firmę. Nie żałujesz dzisiaj tego?

 

Ta  przygoda okazała się najlepszym, co mi się mogło w życiu zawodowym zdarzyć... Tak wiele publikacji przygotowałam, że można byłoby napisać książkę, więc opowiem o obecnym zajęciu.W 2011 roku zamknęłam firmę i skupiłam się na ścisłej specjalizacji: korekta, redakcja, skład, pracując na umowę o dzieło. I jak mi tu chcą ozus-ować umowę, to mi się to nie podoba.

Uwielbiam czytać książki w pracy :)  Wyceniam to prosto, nie dzieląc tekstów na łatwe i trudne, z dużą ilością błędów lub nie. Pracę z grafiką lubię, ale albumy trudno jest wycenić  „słusznie”  „za projekt”, bo są to zwykle spore kwoty. Tę radość tworzenia realizuję przy projektowaniu layoutu i składzie mojego magazynu z grafiką, Psychologia Sukcesu. Dotychczas wydane numery można pobrać zupełnie bezpłatnie na podstronie mojego bloga http://blog.madgraf.eu/ Magazyn GRATIS. Ale rok 2015 przyniósł zmiany w zakresie moich projektów. Przygotowałam do druku album fotograficzny 10 pasjonatek fotografii dziecięcej i kilka książek z fotografiami. Teraz, w 2016, będę się pławić w obrazkach Depositphotos, opracowując zeszyty ćwiczeń dla zerówki, by nie były to proste kolorowanki z Tesco. Już się cieszę, pomysły się kłębią. Ceny mam oczywiście mocno przystępne. Jeszcze nie umiem godziwie wycenić takiej pracy projektowej. Praca z grafiką to praca i hobby. Interesuję się też astrologią i psychologią.

Lubuję się w odkrywaniu wartościowych, mocnych stron swoich, członków rodziny, znajomych i przyjaciół i analizowaniu szeregu informacji, które określają nasze możliwości. Dowiaduję się, że są ograniczenia planetarne, na które „nie ma siły” i uczę się je u SIEBIE, członków rodziny, przyjaciół i... ludzi w ogóle – akceptować. Dużo wiem o astrologii i swoim portrecie astrologicznym dzięki kursowi internetowemu sławy astrologicznej – Wojciecha Jóźwiaka, w którym uczestniczyłam w latach 2004-2007. Mój układ planetarny był

przedmiotem ćwiczenia, wykładu i dyskusji w roku szk. 2006/07. Jak i większości uczestników kursu, BTW (by the way). Dzięki astrologii rozpoznałam swoją metodę pracy, zarówno w obecnej profesji zawodowej poligrafii, jak i w całym swoim życiu, poczynając od ucznia – znakomitego matematyka i fizyka rozwiązującego zadania poprzez informatyka-programistę. Dowiedziałam się, że moją domeną jest wrodzone wyczucie piękna i estetyki oraz dokładność i cierpliwość, co jest nieocenione przy tworzeniu przeze mnie projektów. To zasługa planet Wenus i Saturn. Po narodowym teście inteligencji Polaków sprzed paru lat mogę się też pochwalić swoim IQ=133. Było to o tyle trudne, że pracowałam w czasie rzeczywistym na komputerze. Przy niektórych pytaniach się nudziłam, bo robiłam je natychmiast, a niektóre mi umykały, że nawet ich nie zdążyłam zrozumieć i doczytać. No i jeszcze jedno – kolekcjonuję ANIOŁY...

Figurki, książki o aniołach i z tematem w tle, kalendarze.

 

 

 Aktualnie jesteś rozwiedziona. Służy Ci bycie singelką?

 

Chwalę sobie ten stan. Całe życie byłam raczej terapeutą (trenerem, coachem) męża. Pokazywałam mu jego talenty. Pomogłam skończyć studia zaoczne na bdb, podczas gdy jego świadectwo już z podstawówki to trójki od góry do dołu. A on szukał kobiety ideału – gospodyni domowej...Gdy córka dorosła, kazałam się panu wyprowadzić.Dzieci cudowne, mądre, mam z nimi świetny kontakt. Obydwoje z tego samego dnia 9 listopada, choć Jaruś z 1983 roku, a Kasiunia z 1992 roku. Kasia co prawda wyszła na świat za pomocą cesarki, ale zaczęła się pchać na świat tej samej nocy o 3:30. A że ja byłam zakręcona na cesarkę, to kazałam wstrzymać „akcję”. Położne dogadywały, a ja swoje. I miałam instynkt. Węzeł prawdziwy. Udusiłaby się w trakcie naturalnego porodu...

 

 

Jakie przesłanie towarzyszy ci na co dzień?

Jeśli o kolekcjach mowa, kolekcjonuję też „WSPANIAŁYCH” ludzi

przyjaznych, wartościowych, lojalnych, żyjących z pasją. Swego czasu reklamy zachęcały do kupowania książki „Toksyczni ludzie”, z serii modnych „toksycznych”, a ja wypatrzyłam na półce księgarskiej książkę Lillian Glass „Wspaniali ludzie”. Znakomitość! Rada autorki na udane życie to otaczanie się ludźmi wspaniałymi wg cech przykładowo wymienionych wyżej („kolekcjonowanie” ich) i unikanie niszczących nas, wyniosłych, fałszywych, zazdrosnych, zarozumiałych, egoistycznych, obłudnych...

 

Stworzyłaś niepowtarzalny portal, na którym ja również miałam przyjemność gościć. Jaki był imperatyw stworzenia PSYCHOLOGII SUKCESU?

 

Zaczęło się od współpracy z Kamilem Cebulskim i tworzenia dla niego magazynu „Millionaire Magazine”. Zaproponowałam tam Kamilowi dział „Rozwój osobisty”.Potem nasze drogi się rozeszły, a mnie podobało się pomagać ludziom w odnajdywaniu dróg. Magazyn „Psychologia Sukcesu” został zarejestrowany we wrześniu 2009 roku w Sądzie Okręgowym w Lublinie jako czasopismo, dwumiesięcznik, i tylko ja mam prawo używać określenia magazyn Psychologia Sukcesu jako forma informacji dla Czytelników. WYSTARTOWAŁAM w dniu 27 września 2009 r. Grupą docelową są autorzy książek lub osoby mające w planach wydanie książki.

Autorzy zaproszeni do magazynu piszą w wybranych przez siebie działach i prezentują się jako eksperci dla swoich czytelników. Magazyn wydawany jest w wersji pdf, rozdawany GRATIS! jako prezent dla czytelników każdego z autorów piszących do magazynu. Najbardziej obszerny jest dział POTENCJAŁ WEWNĘTRZNY. Akurat temat, jak pozostawać w zgodzie ze sobą, wysokiej samooceny jako bycia „ja naturalnym” jest także spójny z zagadnieniem „pomoc dla autora” – autor jako marka. Ta wiedza się nie starzeje : )

 

Jakie masz plany i marzenia?

 

Moim marzeniem jest, by magazyn „Psychologia Sukcesu” docierał do jak największej grupy osób. Na razie zgromadziłam na FB wokół magazynu ok. 950 osób. Nie liczę na wersję drukowaną, bo to kosztowne. No i nie ogranicza mnie ilość stron.Sama zresztą lubię wersje elektroniczne i doceniam ich zalety po tym, jak „odchudziłam” własną bibliotekę i wyniosłam wiele kilogramów „Charakterów” i „Zwierciadła” do rozdania...

Oto kilka opinii:

„Jestem pod wrażeniem bogactwa treści i formy Twojego magazynu. Jest piękny, wciągający i treściwy.” /Angelika Śniegocka/

 

„Uważam, że Psychologia Sukcesu powinna być drukowana. Dawno, nie czytałam tak mądrych i inspirujących tekstów.

:) I fajnie się współpracuje!” /Justyna Justa/

 

Zapraszam na FB:

https://www.facebook.com/psychologiasukcesu.madgraf/

 

Co chciałabyś przekazać swoim fanom?

 

Psychologia Sukcesu to moja idea, czyli dochodzenie do „ja” ze swoją naturalnością, w harmonii ze sobą i otoczeniem, realizując przy tym swój własny plan na życie, a nie innych osób wobec ciebie. Ja tak żyję i tego tobie życzę :) I jeszcze życzliwych ludzi wokół ciebie, bo to podobno nas najbardziej uszczęśliwia :)

Dziękuję Tereniu za zaproszenie :)

 

To ja dziękuję Grażynko za tę wspaniałą i interesującą rozmowę.

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?