Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Marek Frąckowiak: Musiałbym wykopać gościa…

Opublikowany 2016/02/11

  Zmarł  6 listopada 2017 r. po ciężkiej od 2013 r. chorobie kręgosłupaFoto Gala.plFoto Gala.pl Grał w filmach, serialach, w teatrach, użycza głosu w dubbingach. Znamy go m.in. z "Samego życia", "Pierwszej miłości". Wspaniałą kreacje stworzył w produkcji "Popiełuszko. Wolność jest w nas", w "Ojcu Mateuszu".„Galeria” zagrał właściciela barku kawowo- kanapkowego- Pana Huberta, do którego przychodzą goście i pracownicy Galerii.

TO OSTATNI WYWIAD JAKIEGO UDZIELIŁ DLA ŚWIATA WEDŁUG TESSY.

 

Marek Frąckowiak, fot. archiwum własneMarek Frąckowiak, fot. archiwum własneZ Markiem Frąckowiakiem
rozmawia TERESA GAŁCZYŃSKA

 

Podobno do roli Huberta wziąłeś udział w castingu? To chyba coś nowego…?

 

Czasami to robię, tu akurat spróbowałem i udało się. Każde, miłe zadanie aktorskie cieszy. Od zadania do zadania.

 

Ta postać jest ci chyba bliska, bo dawno temu miałeś okazję zasmakować tego zawodu…

 

To postać barwna, kolorowa, z poczuciem humoru,  rzeczywiście mi bliska. Fajny kwiatek w mojej galerii. Ważne, ze coś się dzieje, a chyba każdy aktor lubi płodozmian w życiu zawodowym, aby widzowie nie kojarzyli go jedną, konkretną rolą. Ale to prawda miałem taki epizod w swoim życiu. Jak wielu Polaków, w 1989 roku i ja wyjechałem, zagranicę, konkretnie do Londynu w poszukiwaniu pracy i tam imałem się różnych zajęć. Jednym z nich była praca w barze. A, że prywatnie lubię gotować- co nie jest już chyba dla nikogo tajemnicą, lubię anturaż kuchni, przyjemnych, wonnych zapachów-dobrej kawy, ta praca sprawiała mi przyjemność.

 

Jesteś zapachowcem?

 

To chyba naturalne, że zapachy bardziej, niż barwy utrwalają się w ludzkiej świadomości i tak, jak Ewa  ja również bardziej odczuwam świat zapachami. Zapach-  to gama impresji i wspomnień.

 

 

Sporo aktorów staje się restauratorami. Myślałeś może o takim biznesie?

 

 Nie, nie interesowało mnie nigdy, aby stać się właścicielem jakiegoś barku czy restauracji. Gotowanie jest moją pasją, ale tylko na użytek prywatny. Kiedyś w wielu tabloidach, w kąciku o gotowaniu przypisywano mi pewne, konkretne  potrawy, ale nie było to do końca zgodne z prawdą. W kuchni lubię eksperymentować i wszystko zależy od chwili, nastroju, produktów, które akurat mam pod ręką.  Dlatego też nie mógłbym gotować zawodowo, według kart dań. Bo raz , że byłoby to cholernie nudne. Dwa-, że gdyby moje danie komuś nie smakowało, bardzo by mnie to wkurzyło! / Smiech/  Musiałbym wykopać gościa z własnej restauracji.

 

A, więc Twoi znajomi muszą chwalić  to- co im serwujesz nawet, jak im nie smakuje?

 

Wystarczy, że widzę jak się zajadają- to wiem, ze im smakuje. Nie domagam się od przyjaciół komplementów.

 

 

W domu macie pięć psów i sześć kotów. Kto je karmi?

 

Na zmianę i  to nie jest wielki problem.  Zresztą spożywają bardzo zdrowe posiłki:  kaszę z ryżem, mięsem mielonym i różnymi warzywami. Każdemu – nawet człowiekowi takie danko dobrze by zrobiło. I zapewniam wszystkich, ze  jak przebywają pod moja opieką- nigdy żadne z nich się nie zatruło.

 

Jeździsz doskonale konno. Nie brakuje Panu w tej menażerii własnego konia?

 

Miałem konia, ale nie mogłem mu poświęcać tyle czasu, ile mu się należało, więc dla jego dobra wrócił  do dawnych właścicieli. Dla relaksu zawsze mogę odwiedzić jakąś stadninę.

 

Preferujesz wypoczynek czynny czy jak powtarzasz często w wywiadach słodkie lenistwo?

 

Naprawdę mam bardzo mało czasu wolnego, więc faktycznie skłaniam się ku słodkiemu lenistwu, ale w formie intelektualnej, z lekturą w ręku. Bardzo lubię czytać, więc wykorzystuję każdą wolną chwilę np. w samolocie lub w pociągu, gdy jadę na plan filmowy. Uważam, ze czytanie to prawdziwy  relaks, choć niestety czynność już zanikająca.

 

Czy odkąd mieszkasz na wsi, w okolicach Konstancina nie doskwiera ci samotność?

 

Przeciwnie. Chwalę sobie, że jestem obywatelem wsi. Jestem wieśniakiem! Z dala od centrum stolicy jest mi lepiej. Mam bardzo przyjemny, wygodny, otoczony pięknym ogrodem dom, zwierzęta, czyste powietrze i wodę. Jak ktoś mnie pytał -gdzie wyjeżdżam na wakacje? Odpowiadam: wracam z wakacji, z domu. Cały czas mam wakacje -przerywane  wyjazdami do pracy.

 

Więc nic do szczęścia już ci nie brakuje…?

 

Tak bym tego nie ujął… Jestem zadowolony z życia…. do pewnego stopnia.  . Był taki facet, który powiedział: Trwaj chwilo. Jestem szczęśliwy! i go diabli wzięli. Wolę nie ryzykować.

 

Marek Frąckowiak, Teresa Gałczyńska podczas programu "Gałczyńska bez maski" Marek Frąckowiak, Teresa Gałczyńska podczas programu "Gałczyńska bez maski"

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?