Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Expresowaankieta Teresy Gałczyńskiej - Magazynu ‘Tessa’: MarekRóżycki jr.

Opublikowany 2017/01/29

Marek Różycki jr.Marek Różycki jr.Obchodząc w tym roku jubileusz 40.-lecia pracy w ‘dziennikarstwie literackim’ powiedziałeś w rozmowie - na łamach jednego z wysokonakładowych pism polonijnych - że „szczęście służebnika pióra, w wielkiej swej mierze – społecznika, który stara się żyć w zgodzie z sobą, wypełniając swą misję krzewienia wysokiej kultury, sztuki, literatury - to „nie jest stacją, do której przyjeżdżasz, lecz sposobem podróżowania przez życie…”.  Ja to doskonale rozumiem, że ta praca nie ma końca… Nie dla  żadnych „laurów, orderów, czy docen…, na których można by osiąść”… To wieczny stres, niepokój, swoisty ‘przymus’ niekończącej się pracy, bowiem wciąż myśli się – nawet w trakcie pisania tekstu -  czego się jeszcze nie zrobiło…, jakie teksty, inicjatywy – wciąż czekają na realizację, wykonanie… Jako społecznik, ale i profesjonalny dziennikarz redagujący – dla wielu jesteś anonimowy, często podpisujesz się pseudonimami, bowiem… nie kariera, doceny i apanaże Ci były w głowie…

    Dlatego w ramach mocno skrótowej ‘Ankiety’ Tessy – aforystycznie, sentencjonalnie, esencjonalnie… - przedstaw swoją ‘wizytówkę’ dla Czytelników Magazynu.  Rozumiesz… Imię, nazwisko… - krótko o sobie… (nazwiska, imiona, kontakty…) ? J

-- Przyjmuję Twoją konwencję ‘Ankiety’, bowiem i dla mnie – wszelki skrót, ba, szczególnie aforyzm – ma najdłuższy oddech…

 

Marek Różycki jr.Marek Różycki jr.

 

           Marek Różycki jr…  – urodzony w Zakopanem; dziennikarz, prozaik, felietonista, przez wiele lat kierowałem działem literackim w „Tygodniku Kulturalnym”, współredagowałem  „Kulturę i Ty" , „TIM” - Tygodniowy Ilustrowany Magazyn” (prowadziłem dział kultury i sztuki), „Zielony Sztandar”, „Scenę”, magazyn „Pan”. Współpracowałem z wieloma tytułami - m.in.: z „Literaturą”, „Miesięcznikiem Literackim”, „Życiem Literackim”, „Szpilkami”, „Urodą”, „Kobietą i Życiem”, magazynem „Ona” i chicagowskim „Relaxem” – specjalizując się w rozmowach, szkicach literackich, felietonach, humoreskach oraz recenzjach, krótkich formach literackich, ‘obrazkach rodzajowych’, impresjach, ‘prowokacjach’…

       W czasie studiów tworzyłem program legendarnego, centralnego klubu studenckiego U.W. – „HYBRYDY” (jako sekretarz programowy), prowadząc w nim jednocześnie Ośrodek Dyskusyjny - bez cenzury: „Od Siwaka do Bujaka” (ponad 80 spotkań dyskusyjnych i paneli z przedstawicielami awangardy zdelegalizowanej „Solidarności”, KOR-u a także członkami Biura Politycznego i KC PZPR) oraz wybitnymi przedstawicielami kultury, sztuki, literatury… Po zamknięci wszystkich ‘moich’ ogólnopolskich, wysokonakładowych tytułów o profilu kulturalno-literackim, literackim – już niejako z konieczności - od wielu lat jestem korespondentem prasy polonijnej na całym świecie. W Internecie - współpracuję i związany jestem z kilkoma renomowanymi portalami profesjonalnymi. Napisałem osiem książek. W przygotowaniu – takie moje kompendium – „Arystokraci Kultury i Sztuki” oraz zbiorek poezji pod tytułem będącym trawestacją sformułowania Jonasza (Janusza) Kofty: „Przekazy jasne, jak dupa Anioła”…

 
-- Co najchętniej wspominasz z dzieciństwa?

 

-- Dom – zakopiańską willę "Cichą" nad "Cichą Wodą" - zdjęcie załączam oraz Szkołę Kenara, gdzie chyłkiem i "bezprawnie" chodziłem na warsztaty z rzeźby w drewnie. Właścicielem „Cichej” był ostatni młodopolski malarz – prof. Karol Kłosowski. To On był pierwszym moim mentorem i wielkim autorytetem.

 

 

 

 

 

 Marek Różycki senior z profesorem Karolem KłosowskimMarek Różycki senior z profesorem Karolem Kłosowskim

 


-- Co najchętniej wspominasz z okresu nauki?

 

-- Moją piękną polonistkę, Hanię Czernik. Dla Hani praca polonistki w XVII Liceum im Modrzewskiego - była pierwszą pracą po studiach… Dzieliło nas ledwie kilka lat i pewnie dlatego zdecydowałem się na polonistykę / kulturoznawstwo...  Zrezygnowałem z medycyny i… do dzisiaj nieco żałuję. Przecież nikt nie zabroniłby mi pisania, a pacjenci to ‘kopalnia tematów’, także wiedzy o Człowieku i stosunkach międzyludzkich, które – niestety – przerodziły się w ‘stosunki międzywilcze’, a przecież Sted Stachura pisał był: „Nie daj się zwilczyć, bowiem tylko z bliźnim możesz się zabliźnić…”. Na próżno…

 

-- Najgłupsza rzecz, którą zrobiłeś…?

 

-- Nie miałem na to wpływu jako jeszcze 16. latek, ale - to był wyjazd i porzucenie kochanego Zakopanego, a w zasadzie – słynnej ongiś ulicy Kościeliskiej… Tatry polskie i te w swej lwiej części słowackie (3/4 Tatr) – są i pozostaną już moją wielką miłością…

 

 

 

-- Jakiego błędu na pewno byś nie popełnił…?

 

-- Lojalność stawiam na pierwszym miejscu i nikogo bym nie zdradził w imię partykularnych, osobistych interesów. Wielokrotnie przyjaciołom oddawałem przysłowiową "ostatnią koszulę"... Nigdy nie liczyłem na wzajemność i dobrze... I też nigdy nikt mi w niczym nie pomógł, a wręcz przeciwnie... Kto mógł – ‘wziął sobie na kieł’ rzucanie mi kłód pod nogi. Mógłbym założyć tartak… Uzmysłowiłem sobie wreszcie, że "Jeśli umiesz liczyć - licz na siebie"... Przykre..., lecz to ‘polski obyczaj’, ba, wręcz obecnie – NORMA i swoisty sport w tak zwanych stosunkach ‘międzywilczych’…


-- Największe życiowe osiągnięcie?

 

-- Zaakceptowanie mnie przez zacną  grupę wybitnych ludzi, artystów, aktorów, satyryków, pisarzy, poetów, którzy stali się moimi mentorami. Także wielką wiedzę jaką zdobyłem rozmawiając z góralami, często analfabetami - późniejszymi "współautorami" "Biblii po góralsku" ks. Tischnera.


-- Największa porażka?

 

-- Brak wpływu na wielką, patologiczną wręcz  niesprawiedliwość społeczną; upadek wysokiej polskiej Kultury, Sztuki i Literatury – z górnej półki. A w sprawach osobistych - z przyczyn zupełnie niezależnych ode mnie - "status" singla bez Miłości. Dziennikarstwo oraz literatura – są bardzo zazdrosne… I w tej domenie jestem obecnie… ‘Wolnym Strzelcem’…

 

-- Kto dla Ciebie jest/był dla Ciebie – wzorcem, Mentorem, Przewodnikiem, Autorytetem…?

 

-- Mógłbym wymienić dziesiątki nazwisk, dlatego… poprzestanę tylko na kilku: prof. prof. Artur Sandauer, Roch Sulima, Aleksander Bardini, Zygmunt Hubner, Gustaw Holoubek, Kisiel-Kisielewski, Antoni Słonimski, Jerzy Waldorff, Bogusław Kaczyński, ale i Julian Tuwim, Melchior Wańkowicz, Ryszard Marek Groński, przyjaciel - pisarz i poeta: Tadeusz Nowak, Michalina Wisłocka… - wieloletni Przyjaciel, pomimo ogromnej różnicy wieku blisko 40. lat oraz - przede wszystkim - mój pierwszy i… także ostatni redaktor naczelny  ogólnopolskiego "Tygodnika Kulturalnego" oraz „Sceny”: Stanisław (Staszek) Adamczyk.

 

-- Jakich ludzi cenisz?

 

-- "Ciepłych", serdecznych, pełnych empatii, otwartych, lojalnych; z "otwartą głową" - tworzących Wspólnotę Twórczego Zespołu ludzi, dla których Misją jest upowszechnianie wysokiej kultury, sztuki, literatury! Tych co inspirują, pomagają, wspierają w tej mało wdzięcznej misji,  a nie – z butną ‘zaciekłością’ i wrodzonym im ‘GENEM chamstwa, buty, wrogości’ – przeszkadzają, szkodzą gdzie i jak tylko ‘potrafią’, rzucając, przysłowiowe już, kłody pod nogi - przy lada nadarzającej się okazji...; niejako  zgodnie z jakże polską mentalnością, ba, sportem narodowym: Byle dokopać, bezinteresownie… i – zawsze przecież - życzliwie…


-- Jakich ludzi omijasz ‘z daleka’…?

 

-- Tych, którzy chcą Mieć a nie BYĆ. Także - zakłamanych hipokrytów, którzy bezczelnie i na pokaz ‘dorabiają sobie skrzydła’… Omijam ‘pustostany umysłowe’ o oczach zamglonych głupotą, bezczelnych tupeciarzy, którzy obnoszą się wszem i wobec z pustką patosu własnych osobowości; także wszelkich tzw. ‘ludzi interesu’… oraz zakłamanych  "świętoszków na pokaz"...


-- Czego w życiu nie znosisz?

 

-- Hałasu...  Łomotu tego świata…  Hipokryzji, cynizmu oraz Pigmejów Intelektu o zamglonych głupotą oczach, pustostanów Intelektu, którzy przydają sobie ważności na każdym kroku, na każdym stanowisku. Nienawidzę też obecnych UKŁADÓW, kumplostwa, kolesiostwa, które wynoszą totalne miernoty na stanowiska.


-- Twój ulubiony film?

 

-- „Noce i dnie” Jerzego Antczaka, także - "Ostatni walc" oraz serial dla młodzieży i… nie tylko: "Domek na prerii" z Michaelem Londonem oraz słynny - „M*A*S*H”…


-- Twoja ulubiona książka?

-- Jedna…?! To niewykonalne… Wciąż powracam do wszystkich książek i tekstów, które napisała była Maria Dąbrowska, łącznie, a może przede wszystkim, Jej „Dziennikami”; identycznie – wciąż sięgam do tekstów, rozpraw, esejów, dzienników Józefa Bocheńskiego; bliska jest mi twórczość Stefana Żeromskiego, Kadena-Bandrowskiego… Także - "Karafka La Fontaine`a" Melchiora Wańkowicza, "Czarodziejska góra" Tomasza Manna; fenomenalny, ukochany przeze mnie,  „Martin Eden”  – słynna powieść psychologiczna amerykańskiego pisarza Jacka Londona, która zawiera wiele wątków autobiograficznych, z którymi mogę się… – bez przesady! – utożsamiać, ba, wręcz - identyfikować. Nie sposób nie wymienić - "Łuku Triumfalnego" i „Czarnego obelisku”  Ericha Marii Remarque`a; także - wszystkie sztuki i opowiadania Antoniego Czechowa, eseje Mieczysława Jastruna, cudowne eseje autora „Małego Księcia” – Antoine de Saint-Exupéry`ego -  a pomieszczone w tomie wybitnych esejów pt.: „Twierdza” ze słynnym przekazem – zapisem, który stał się mottem całego mojego życia: „Owoc, który gardzi jakimkolwiek etapem wzrostu, nigdy nie dojrzeje”. Powracam także do prozy Marka Hłaski, a w szczególności: "Sowy córka piekarza" i… wielu innych tytułów, jakże bliskich mi ‘ponadczasowych’ autorów… Zapomniałem o Johnie Steinbecku z Jego „Gronami gniewu” – to moja podstawowa lektura, do której wciąż powracam. Także do wszystkich tytułów tego wrażliwego na niedole ludzką pisarza…

-- Twoja ulubiona muzyka?

 

-- CISZA…


-- Piosenki,  które nucisz…?

 

-- "Ta ostatnia niedziela"… w wykonaniu Mieczysława Fogga, także piosenki – Anny German, Ireny Santor, Piotra Szczepanika, Hani Banaszak, Anny Jantar, Edyty Bartosiewicz, Jędrusia Rosiewicza i rzecz jasna – Jerzego Połomskiego… Uwielbiam piosenki z ‘Kabaretu Starszych Panów’…, które wciąż są młode…! I – jakże - aktualne… Nie wspomniałem o filozofie mojej generacji, Czesławie Niemenie, którego słucham nie tylko od święta – przypominając sobie moje rozmowy z Mistrzem – właśnie, filozofem, który tak opisywał świat, że nie sposób było… cokolwiek dodać od siebie…

 

-- Kogo/ co/ zabrałbyś na bezludną wyspę?

 

-- Mego znajomego gospodarza domu - złotą rączkę, moja bibliotekę, dobrego, starego lekarza widzącego człowieka holistycznie, ‘całościowo’ z jego nieodłączną walizeczką… oraz kilka Złotych Rybek…

 

-- Czego nie lubisz?

 

-- Zacząłbym od "wyścigu szczurów", który degraduje Człowieka w człowieku; a także bufonady, hucpy, chamstwa, hipokryzji, cwaniactwa, nielojalności, tępoty i braku dobrej woli. Mógłbym tak wymieniać dość długo, ale w dużej mierze - piszę o tym dość prześmiewczo w moich felietonach. To jest moje „odreagowanie” i swoista psychoterapia…!


-- Ulubiona potrawa, czy potrafisz ją przygotować?

 

-- Może się zdziwisz, ale nie mam ‘ulubionych potraw’…; nie jadam mięsa, a lubię – ryby... Ot, taki tuńczyk w oleju…


-- Co najchętniej robisz?

-- Wymyślam dowcipy; adiustuję teksty; uwielbiam aforyzmy, które mają "najdłuższy oddech"...  Także w wolnych chwilach – to autentyk – piszę wiersze dla poetów, którzy mają dość ‘kasy’…, aby wydawać tomiki własnym sumptem… Od ćwierćwiecza… mamy przecież wielką „przerwę w oddychaniu” wysoką kulturą, sztuką; prawie nikt nie stawia na poezję, mało kto pisze wybitą prozę, a z dramatem jest dramat… – bowiem pisanie, to żaden biznes…!!! Dla mnie – Horror…

 

-- Czego nigdy byś nie zrobił ?

 

-- Nie zdradziłbym Przyjaciela.


-- Twoje credo życiowe?

 

-- Bóg, Humor i Ojczyzna...


-- Czym się kierujesz w życiu?

 

-- Doskonale wiem, czym jest ta słynna kindersztuba i zawsze staram się być Porządnym Człowiekiem, nawet z nieuchronnie mijającym wiekiem… Usilne staram się tak postępować w życiu, aby wszyscy – przeze mnie - płakali… ze śmiechu… J

 

----------------------------------------------------

Marek Różycki seniorMarek Różycki seniorPS.  Marek Różycki (senior 1922-1995) -- przez 44 lata był dziennikarzem starego "Życia Warszawy" i jednym z założycieli tego tytułu z legitymacją redakcji o numerze 10. Przez wiele lat był korespondentem "ŻW" z Zakopanego oraz południowej Polski;  następnie kierował działem społecznym, działem ekspertów: "Dziś telefon - jutro odpowiedź"; był także wieloletnim sekretarzem tego wielkiego i opiniotwórczego, ogólnopolskiego, wysokonakładowego dziennika; zakładał "Życie Radomskie"; współpracował z "Muzyką i aktualnościami" pr. I PR; także - z wieloma tytułami, m. in. krakowskim "Echem Dnia", słynną "Gazetą Krakowską", „Życiem Literackim”, francuskim dziennikiem L’Équipe. Pisał także opowiadania i nowelki dla - "Przygody", dodatku "ŻW" oraz współpracował z chicagowskim „Relaxem” USA, publikując na łamach tego poczytnego wśród Polonii tytułu stały felieton:  „Zapiski reemigranta”.  

 

Marek Różycki seniorMarek Różycki senior

 

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?