Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Wojtek Kawecki: Człowiek uśmiechnięty - to człowiek pozbawiony toksyn

Opublikowany 2016/10/09

Bardzo inteligentny, niesłychanie skromny, z dużym poczuciem humoru. Z wykształcenia matematyk i filozof, publicysta i satyryk. Współzałożyciel z Rafałem Sochalskim w 1979 r. kabaretu Kapota, którego premiera odbyła się w Klubie Studenckim 77.

Od tamtej pory Kapota związana jest z Klubem Nauczyciela w Łodzi, przy ul. Piotrkowskiej.  Znany z piosenek dziadowskich: "Historyja o tem jak chuda jest granica miedzy panującym Dziadem a dziadującym Panem ...", "Kataryny korbą kręcę", "Dary", "Idzie nowe",  oraz "Dla tych co zwątpili - Kuba" . Współpracował z Radiową III Polskiego Radia, Radiem RSC ze Skierniewic oraz z Radiem Łódź, gdzie prezentował swoje słynne skecze radiowe -  "Dobre Rady dają Dziady" , "Między nami sąsiadami" i , z którym współpracuje do dziś.  Brał również udział udział w cyklicznym programie telewizyjnym KANAŁ 5 z Poznania, TVP 1. oraz programach autorskich KAPOTA czy FRAK. W latach 1975-1982 był starszym asystentem na Uniwersytecie Łódzkim w Zakładzie Logiki Instytutu Filozofii, prowadził zajęcia z logiki. Był  także wykładowcą akademickim na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi .

 

Wojtek KaweckiWojtek KaweckiZ WOJTKIEM KAWECKIM

Rozmawia Teresa Gałczyńska

 

Czy poczucie humoru towarzyszyło Ci od dziecka?

 

Chyba tak, mając lat 4 klepnąłem panią w tyłek, która szła przede mną do kościoła. Musiało być śmiesznie, tyle że końcowy efekt tego dowcipu był gorszy, bo po gwałtownej reakcji klepnietej pani,  ja dostałem od ojca „wciry”.

 

Jako młody chłopiec czym najchętniej się bawiłeś, jakie programy oglądałeś w TVP?

  

Bawiłem się podobnie jak wszyscy chłopcy na podwórku: w wojnę, w klipę, w chowanego, itp. no i obowiązkowo gra w piłkę nożną. Telewizor w domu pojawił się- jak ja miałem lat 14, nic szczególnego bym nie wyróżniał programowo.

 

Jako kierunek studiów wybrałeś matematykę. Jak wspominasz czasy studenckie?

 

Czasy studenckie to wspaniały czas mojej młodości, poza obowiązkową nauką, były wszelakie szaleństwa i częste wyjazdy na obozy studenckie, często byłem kadrą obozową, czyli tzw. KO, tłumacząc skrót - kulturalno-oświatowy. Fajnie to się nazywało.

 

Skoro Twoim powołaniem stała się później estrada dlaczego nie poszedłeś do szkoły aktorskiej?

 

Mimo zdolności aktorskich, łatwości operowania głosem i mimiką, nie wierzyłem, że mogę być aktorem. Aktorstwo nie było w moich myślach.

 

Mogłoby się wydawać, że matematyka, filozofia ma się „nijak” do poczucia humoru, pisania skeczy…. bawienia publiczności….

 

Wprost przeciwnie – matematyka to konkretyzacja myśli i uporządkowanie, a także myślenie syntetyczne i  analityczne, a filozofia to całe bogactwo poznawania i  interpretacji świata, ludzi, rzeczywistości, a logika to wielka umiejętność operowania językiem na wszystkie strony, przykładowo bawienie się w błędy logiczne.

 

Byłeś również nauczycielem akademickim. Co Ci się nie spodobało w byciu belfrem?

 

Nie miałem żadnych złych doznań w byciu „belfrem”, rozmowa i wykłady dla studentów były dla mnie często przyjemnością i pewnym spełnieniem bycia „oratorem”.

 

Kiedy zdecydowałeś, że Twoim docelowym zawodem będzie- zawód satyryka?

 

Nie można mówić o jakiejś dacie, ponieważ wiele razy wykonywałem kilka zawodów jednocześnie. Otrzymanie w II poł. lat 80-tych, pewnych dokumentów świadczyło o tym, że stał się to też mój zawód – ZAiKS, ZAKR, ZASP oraz dokument Ministerstwa Kultury uznający mojewykonywanie zawodu artystycznego.

 

Czy skecz, tekst piosenki można przeliczyć matematycznie?

 

Wspomniałem wcześniej, że wiedza matematyczna i logiczna pozwoliła mi w wielu sytuacjach tworzyć pewne inne teksty, czy też tworzyć kalambury słowne i sytuacyjne.

 

Wojtek "dziad" - Kapota, lata '80-teWojtek "dziad" - Kapota, lata '80-te„Kapota” w latach 80- tych była jednym z najbardziej poszukiwanych kabaretów. Na XXI festiwalu piosenki w Opolu dostaliście II nagrodę, bo pierwszej nie przyznano. Czy wtedy poczucie humoru publiczności było inne, niż dzisiaj?

 

Poczucie humoru to jedno, a to „z czego się śmiano” to drugie. My byliśmy kabaretem politycznym, z problemami z cenzurą i „czerwonymi zakazami” występów w niektórych województwach. Dowcip był przede wszystkim „aluzją”, pewną metaforą określającą naszą smutną komunistyczną rzeczywistość. Ludzie sami w swoich myślach dopowiadali sobie, co ten kabareciarz chciał powiedzieć albo komu chciał „przyłożyć”.

 

Jak Ci się współpracowało z Bogdanem Smoleniem?

 

Graliśmy wspólnie kilka koncertów, Boguś był bardzo przyjaznym i dowcipnym facetem, był takim samym „kumplem” jak inni. Pamiętajmy, że jego monolog „Cicho być” był hitem tamtych lat.

 

W 1989 r. na trzy lata zawiesiliście swoją działalność. Dlaczego?

 

Mój szanowny przyjaciel Rafał stwierdził, że jak komuna zdechła, to już my nie jesteśmy potrzebni. Koniec z kabaretami politycznymi. Jak mówi historia „komuna” się tak szybko nie skończyła i polskie „dziadostwo” trwa do dzisiaj, mam tutaj na myśli „pewną mentalność” i działania.

 

 

Biesiada - Wojtek Kawecki, Ewa Sonnenburg, Zbyszek PiaseckiBiesiada - Wojtek Kawecki, Ewa Sonnenburg, Zbyszek PiaseckiPo śmierci współtwórcy Kapoty -  Rafała, chyba częściej występujesz indywidualnie?

 

Kapota dziadowska z drugim dziadem - Rafałem przeszła do historii. Ja jednak w dalszym ciągu występuje jako Kapota współpracując z aktorką Ewą Sonnenburg oraz muzykiem Zbyszkiem Piaseckim oraz z innymi muzykami.

 

Co najbardziej Ci się nie podoba we współczesnych kabaretach?

 

Prostactwo i wulgaryzmy. Nie uznaję budowania dowcipu „głupka” czy „półgłówka”, który pozbawia widza myślenia.

 

Jesteś elegancki, mądry. Piszesz teksty literackie. Czy na taki styl zachowania miał wpływ Twój dom rodzinny?

 

 

Dziękuję za komplement. Na pewno istotne jest to jak byliśmy wychowywani i co stanowiło najważniejsze wartości w naszym życiu. To stanowi jak piszemy i o czym mówimy.

 

Ponad rok temu, 13 stycznia dowiedziałeś się, że masz chłonniaka – nowotwór złośliwy. To był wyrok. Jaka była Twoja pierwsza reakcja?

 

Przeżywałem to co wszyscy – niedowierzanie, szok i przerażenie. I pytanie: Co dalej? Dlaczego mam umierać? Strach przed końcem życia – nicość. Wszystko co było znika.

 

Zrezygnowałeś- wbrew zaleceniom lekarzy, z chemioterapii i postanowiłeś leczyć się sam?

 

Postanowiłem, że będę stosował „samoleczenie” i korzystał z alternatywnych terapii, w których nie stosujemy czegoś takiego jak „radioterapia” czy „chemioterapia”.  Co prawda był bardzo trudny okres choroby na początku tego roku, kiedy musiałem się poddać leczeniu szpitalnemu i przyjąć określone leki w sytuacji „zagrożenia życia”. Jednak cały czas kontynuowałem proces „samozdrowienia” i na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że stan mojego organizmu jest poprawny, wskaźniki badań są zadawalające i cel „zdrowienia” został osiągnięty.

 

Na Konferencji „Drugie życie” w Katowicach w listopadzie 2015 r, w czasie swojego wykładu wspomniałeś, że byłeś otyły i prowadziłeś niezdrowy tryb życia?

 

Jak większość ludzi prowadziłem niezdrowy tryb życia. A co to znaczy? To długa opowieść….. Piszę książkę, której celem jest zapisanie pewnych moich przeżyć związanych z procesem zdrowienia, po to by umożliwić i pokazać innym, że to co wydaje się „niemożliwe” staje się „możliwe”. Nasze działanie w określonym celu = zdrowie jest zasięgu ręki każdego z nas, tylko to trzeba to zrobić. Wiemy dużo, ale nie robimy dużo. Mówimy, że zrobimy, ale tylko mówimy.

 

Jak teraz wygląda Twój normalny dzień?

 

Ciekawe określenie „normalny dzień”?  Wstaje, ćwiczę, robię soki, pije jedząc soki, ruszam się, siadam, jem coś jeszcze, myślę – chyba już pół dnia minęło, itd. … A tak poważnie mówiąc, to każdy dzień jest inny, trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie.

 

Jesteś otoczony pozytywną aurą, unikasz ludzi toksycznych. Powiedziałeś takie mądre zdanie że „człowiek uśmiechnięty- to człowiek pozbawiony toksyn”. Czy to Twoja psychologia życzeniowa?

 

Taką mam dewizę życiową – „ja do nikogo nie mam pretensji”, a więc „na nikogo się nie gniewam”. Nie noszę w sobie żalu, nienawiści, zawiści, itp.  Dodawajmy swoje energie życiowe. Nie zabierajmy innym. Budujmy, a nie niszczmy. Myślenie pozytywne, patrzenie do przodu, trzeba wierzyć w siebie i w innych.

 

Wszystko wskazuje na to, że jesteś człowiekiem szczęśliwym. Może jakieś marzenia…

 

Ponieważ mam w myślach wiele marzeń, to jeszcze przed mną bardzo dużo pagórków, górek i szczytów do zdobycia. Miło mi się z „Panią” gaworzyło.

 

Dziękuję Wojtku za tę uroczą  rozmowę i jeszcze raz dziękuję za pomoc  reżyserską w przygotowaniu występu w DOMU NAUCZYCIELA  w Łodzi.

 

 

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?